Lubie jesc, ale nie lubie byc gruba.

Praliny moser roth


Zając uraczył mnie taką oto, małą pysznością :)


Na wstępie takim miłym akcentem jest już sam wygląd czekoladek. Są doprawdy urocze i nie można powiedzieć, że nie wyglądają obiecująco.


Jednak jak wiemy - wygląd to nie wszystko. W tym przypadku jest on tylko niepotrzebnym dodatkiem bo nawet jakby czekoladki wyglądały jak psie... to smak i tak sprawiłby, że nie zwróciłabym na to uwagi.
Od razu mówię, że nie jadłam schłodzonych w lodówce tylko takich z temperatury pokojowej. 

Wiadomo - niemiecka czekolada to niemiecka czekolada i tutaj nie ma się co oszukiwać. Jest nawet nieco taka alpejska choć nie do końca ponieważ jest nieco słodsza.
Strasznie aksamitna, mocno mleczna i nie wiem co więcej można powiedzieć prócz tego, że tak powinna smakować dobra czekolada.
Nadzienie jest niesamowicie delikatne, pralinka rozpływa się w ustach - dosłownie. Jest to tak jakby taki mus czekoladowy? O niebo delikatniejszy od czekolady - w smaku przypomina te czekoladki 'lodowe', ale 'lodowe' są o wiele bardziej słodkie a tutaj wyczuwa się taki szlachetniejszy posmak kakao :)

Polecam, nie wiem skąd są - być może z aldiego.





0 komentarze:

Prześlij komentarz