Lubie jesc, ale nie lubie byc gruba.

Wosk Yankee Candle Baby Powder oraz Pink Sands


Wymarzyłam go sobie i gdy zobaczyłam go na półce, rzuciłam się jak lwica.


Z całą pewnością należy on do jednych z moich ulubionych. Serio pachnie jakby gdzieś był dzidziuś. Niestety mojemu TŻ kojarzy się z kupką niemowlęcia i z tego co wybadałam na Wizażu to nie tylko on ma takie skojarzenie. Dla mnie jest piękny. Z resztą chyba każdy potrafi go sobie wyobrazić? Do tego jest intensywny. Ja zawsze odłamuję skromny kawałek i naprawdę mocno czuć. Nie jest ani mdły ani orzeźwiający. Taki mleczny, nie wiem jak to inaczej opisać. Bardzo długo unosi się w pomieszczeniu. U mnie po zgaszeniu 1,5 dnia.

Drugi wosk to tak popularne i lubiane różowe piaski.


I faktycznie rozumiem skąd wzięła się liczba fanów tego zapachu ponieważ jest bardzo przyjemny. Poprawny. Nie urywa mi tyłka, wydaje mi się, że trzeba dać go sporo by był bardziej intensywny. Trwałość jednak pozostaje taka sama bez różnicy czy damy mniej czy więcej, a jeśli o to chodzi to jest niezwykle słabo.. Bardzo szybko przestaje wydzielać olejki i nie ma po nim śladu w pokoju. Dlatego na razie go nie używam i nie spieszę się do kupna kolejnego. Jest tyle fajnych, nieprzetestowanych zapachów :)



1 komentarze:

  1. Pink Sands miałam i potwierdzam, że jest bardzo ładny:)

    OdpowiedzUsuń